Nareszcie wiemy, ile zarabiają fotografowie ślubni w Polsce

Po co nam ta wiedza, skoro powinno się patrzeć wyłącznie na swoją firmę i zarobki? Cóż, świadomość tego, jak własne stawki wyglądają na tle reszty branży pozwala się rozwinąć. Jednych zmotywuje do działania, drugim pozwoli zejść na ziemię.

Wynik badania to wspólna praca kilku grup facebookowych zrzeszających fotografów ślubnych. Z wiodącą rolą Boring Group i Niezłych Aparatów.

Zarobki fotografów ślubnych.

Ile zarabiają fotografowie ślubni?

Bardzo ważne zastrzeżenie: odpowiedzi fotografów dotyczą cen za rok 2018. Dodatkowo – w ankiecie łącznie wzięło udział 1417 fotografów. Analizując wyniki łatwo dojść do wniosku, że nie wszyscy utrzymują się z wykonywania zdjęć ślubnych. Z różnych przyczyn, ale o tym za chwilę.

Ceny zdjęć ślubnych

Zliczając wyniki zaczęliśmy od podziału na trzy poziomy cen. Za niski uznaliśmy wszystkie ceny poniżej 2499 złotych. Średni mieści się w przedziale 2500–3999 złotych (za podstawowy pakiet fotografowania ślubu), a wszystkie kwoty przewyższające 4000 złotych określamy w naszym “raporcie” jako poziom wysoki. Można się oczywiście oburzać – w każdą ze stron. Sam, chętnie polemizował w kwestii uznawania 4000 złotych za wysoką stawkę, ale widocznie bogacze tak mają – wybaczcie nieśmieszny żart.

Top fotograficznych zarobków

Górną półkę miałem zawsze za 5 proc. wszystkich fotografów zajmujących się ślubami. Ustalmy jednak, że ten podstawowy podział na trzy poziomy cen (omijający strefę fotografów PREMIUM) da nam możliwość spokojniejszej analizy sytuacji materialnej polskich fotografów. Nic tak nie podnosi ciśnienia, jak czytanie o zarobkach elity, więc zostawmy ich w spokoju.

Poziom cen za zdjęcia (w całej Polsce)

Okazuje się, że tylko 10,4 proc. fotografów kasuje za swoje usługi minimum 4000 złotych. Specjalnie prowokuję słowem “tylko” ponieważ zdaję sobie sprawę, jak wygląda kwestia kosztów w pracy fotografa. Pomijając sprawy sprzętowe, mamy przecież całą resztę związaną z produktami oferowanymi klientom. To co zostaje w kieszeni fotografa po wykonanym zleceniu nie przypomina kwoty, jaką wpłaca para młoda.

Aż 48,2 proc. – fotografów ślubnych – operuje w średnim przedziale cenowym.

Swoją drogą — kiedyś podczas warsztatów opowiadałem, że podnoszenie cen wcale nie oznacza, że będzie trudniej o zlecenia. Uzasadniałem to mniejszą konkurencją w wyższych półkach cenowych. Nikt mi nie wierzył. Jeśli jednak miałbym sygnalizować własne zdziwienie wynikami ankiety, to chyba najbardziej zaskoczył mnie procent fotografów inkasujących poniżej 2500 złotych za zlecenie ślubne. Przyznaję — myślałem, że najtańsi fotografowie będą największą grupą.

Zobacz również: Przyszłość fotografii. Premiera Huawei P30

Z jednej strony cieszę się, że ten poziom cen (w skali całego kraju) nie stał się numerem jeden. Jednak zdaję sobie sprawę, że część fotografów z tej półki nie należy do słuchaczy podcastu i nie udziela się w grupach, w których viralowała nasza ankieta.

Gdzie szukać taniego fotografa?

Porównanie poziomów cen w skali całego kraju to jedno. Ciekawiej robi się jednak gdy zerkniemy na ceny w poszczególnych województwach. Wydawałoby się, że najgorzej mają się fotografowie z województwa lubelskiego. Aż 60,2 % działa w przedziale niskich cen.

Szczerze — gdybym był początkującym fotografem z tej części kraju – lub poruszał się wśród niskich cen – to czym prędzej starałbym się przeskoczyć do średniej półki. Głównie ze względu na liczbę fotografów, z którymi przychodzi “bić się” o klienta. Zresztą weźmy też pod uwagę, że w województwie lubelskim mieszka około 2 milionów ludzi – ktoś do licha musi mieć tam pieniądze na droższych fotografów!

Nie da się?

Poza tym szukanie wymówek o tym, że biedne tereny lub coś w ten deseń, jest opowiadaniem głodnych kawałków. Mieszkam na Mazurach więc wiem, że każdy może (jak ja – nie chwaląc się) fotografować śluby w Warszawie lub koncentrować się na parach, które na co dzień mieszkają w stolicy i organizują ślub w miejscu skąd pochodzą. Z Lublina mamy niecałe 3 godziny samochodem do Warszawy, żaden wysiłek dla chcącego. Znam kilku fotografów bez prawa jazdy, ale żaden z nich nie zamyka się na rynku lokalnym.

Mamy internet. Możliwość dotarcia do klientów jest praktycznie nieograniczona. Nie bez powodu wskazuję Warszawę jako tarczę do celowania. Według naszej ankiety aż 19,3 proc. fotografów realizuje tam zdjęcia w wysokiej półce cenowej. Podobną zasadę mogą zastosować fotografowie z każdego innego województwa, w którym nie ma wystarczającej liczby klientów na droższe zdjęcia ślubne.

Pół życia mieszkałem w Zachodniopomorskiem. Tam też założyłem swoją pierwszą firmę. Wiedziałem, że nie będzie opcji na wyższe stawki, więc celowałem w Trójmiasto i Poznań. Niektórzy mówili mi wtedy: "to nie może się udać."

Wspominałem wcześniej o tajemniczej strefie fotografów PREMIUM. Widać ją doskonale na powyższej grafice. Według mnie do tej kategorii zaliczają się fotografowie zaczynający od stawek 5500 złotych wzwyż.

Ktoś powie: "Przecież w dwa tysiące którymś tam pisałeś, że stawki najlepszych fotografów ślubnych zaczynają się od 5000 złotych.". Faktycznie! Możliwe, że na starym blogu lub na Fotoblogii formułowałem takie teorie. Ot, inflacja panie kolego. Nie wnikajmy w takie szczegóły.

A tak poważnie, to zwróć uwagę na słupki pokazujące liczbę fotografów działających w poszczególnych zakresach cen.

Od 5500 tysiąca to praktycznie jednostki. Z zastrzeżeniem, że nie wszyscy najlepsi akurat wzięli udział w naszej zabawie. Choć wiem, że słuchają Niezłych Aparatów (przynajmniej od czasu do czasu).

Ilość ślubów na fotografa

Staram się iść pod prąd w swoim rozumieniu fotografii ślubnej i konsekwentnie powtarzam, że jest nas w branży zbyt mało.

Przynajmniej jeśli chodzi o zaspokojenie potrzeb rynku. Wyobraź sobie, że w Polsce zawiera się rocznie około 190 000 ślubów (wliczając urzędowe rejestracje). Większość z nich w ciepłych miesiącach. Czy rzeczywiście jest nas (fotografów ślubnych) aż tylu, by być na każdym wydarzeniu tego typu? By każda para miała zdjęcia? Bardzo możliwe, że nie.

Tym bardziej, że jak wynika z ankiety – około 70 proc. fotografów robi zdjęcia na maksymalnie 25 ślubach rocznie. Przy okazji uważam, że jest to optymalna liczba zleceń tego typu – by uniknąć przedwczesnego wypalenia tematem.

Tych piętnastu fotografów, którzy pochwalili się liczbą ponad 50 wesel rocznie uważam za cyborgów. Chylę czoła za umiejętność organizacji i przede wszystkim zdolności marketingowe. Samo zarejestrowanie takiej ilości ślubów to jedno, ale te zlecenia trzeba przecież najpierw złowić. Szacunek!

Oferta: czyli jakie dodatki do zdjęć

Kiedy pierwszy raz przeglądałem wyniki zwróciłem uwagę na relację: cena kontra dodatki oferowane przez fotografa.

Zauważyłem, że im wyższe stawki tym mniej “gratisów” od fotografa. Chodzą opinie jakoby klienci z niższych półek cenowych byli bardziej roszczeniowi. Ocenę pozostawiam wam. Plener ślubny w innym dniu, to ciągle dodatek numer jeden. Wyraźnie widać, że fotografowie nie myślą o dodatkowych godzinach swojej pracy w kategorii kosztu.

Pozornie wygląda to tak: zaoferuję plener “gratis” do reportażu i wyjdzie mnie taniej niż dodawanie albumu. Przecież wydruk kosztuje. Osobiście mam inne podejście.Czas to jedyny zasób, którego nie mam w nadmiarze. Znalazłem się więc w gronie 21,5 % fotografów oferujących album jako główny dodatek do reportażu ślubnego.

Sesja narzeczeńska okazała się opcją mniej popularną od odbitek – to wciąż bardzo rozwojowa usługa. Domyślam się, że część fotografów wycenia ją osobno w swoich ofertach. Niestety nie zadaliśmy osobnego pytania w ankiecie by dojść jak to szczegółowo wygląda w ofertach fotografów ślubnych. Być może to dobry punkt wyjścia dla kolejnego badania rynku.

Odbitki (oferowane przez 23,4 proc. fotografów) potraktowaliśmy jako opcję mylącą przeciwnika. Czyli klienta. Para młoda niby coś dostaje, ale czuje się tak, jakby dostała od św. Mikołaja Encyklopedię Sportu podczas gdy inne dzieci obdarowano komputerem. Niby się cieszy…

Ok, przeginam z niektórymi porównaniami, ale musiałem wyrzucić z siebie traumę z dzieciństwa – sorry mamo jeśli to czytasz. Nie zrozum mnie źle. Wydrukowane zdjęcia są fajne. Cieszę się, że fotografowie dają je klientom. Tylko, że na potrzeby kolejnych porównań graficznych uznaliśmy wysiłek i środki pieniężne włożone w zamówienie odbitek za podobne lub równe tym, które wkładają fotografowie nieoferujący nic. Dzięki odbitkowemu fiku miku, lepiej widać pewien ciekawy mechanizm. Wraz ze wzrostem ceny zmienia się procent fotografów oferujących album w pakiecie. Zwróć uwagę, że z dodatkową sesją po ślubie dzieje się coś odwrotnie proporcjonalnego.

Odbitki kontra inne dodatki:

Powyższa plansza może prowadzić do błędnych wniosków: jeśli chcę awansować w hierarchii to muszę oferować mniej. Gdyby to zależało od jednego czynnika to pewnie wszyscy fotografowalibyśmy śluby po możliwie najwyższych stawkach.

Jest kilka opcji do wydumania na podstawie relacji cena kontra dodatki. Jedna z nich jest taka: klienci decydując się na fotografa z wyższej półki nie kierują się liczbą “gratisów”. Stąd, jeśli spędzasz czas starając się przyciągnąć klienta klimatycznymi pedrive’ami lub innymi gadżetami to lepiej skoncentruj się na tym, w jaki sposób fotografujesz.

Klienci z zasobniejszym portfelem znacznie bardziej cenią same zdjęcia niż całą otoczkę produktową

Ile zdjęć ze ślubu?

1,2 proc. fotografów dostarcza klientom ponad 1000 zdjęć ze ślubu. Zastanawiam się: ile czasu spędzają wtedy na obróbce? Możliwe, że martwię się niepotrzebnie bo przecież chodzi zaledwie o jeden procent.

Tata fotograf się znalazł. Ok, odpuszczę zatem. Dam tylko jedną myśl do przemyślenia: klienci wynajmują profesjonalnego fotografa z dwóch powodów: żeby wykonał dla nich zdjęcia i zrobił za nich selekcję. Wydaje mi się, że ponad 1000 zdjęć to materiał do dalszej selekcji. Pamiętam jak w podcaście z p. Tomaszem Tomaszewskim padło zdanie o 3 dobrych zdjęciach na tydzień.

Zatem, nawet jeśli fotografujesz ponad 12 godzin w dniu ślubu to 1000 zdjęć będzie wynikiem znacznie przewyższającym poziomem ekstraklasy fotograficznej.

Być może przez przypadek pokrywają się jeszcze dwie dane. Liczba zdjęć poniżej 250 i stawki powyżej 4000 złotych. Obie oscylują w okolicach 10 %. Zgadzam się, że nie pokrywają się w stu procentach. Mogą być fotografowie kasujący 6000 złotych – oddający 500 zdjęć.

Jednak na koniec chciałbym podkreślić możliwy scenariusz zmian w naszej branży. Ukłon w stronę hasła: mniej, ale staranniej. Idąc na ślub nie nakładajmy sobie kagańca z napisem: dużo zdjęć. Celujmy w coraz lepsze fotografie. Łatwo mówić, trudniej zrobić.

Każdy się z tym mierzy. Jednak wszystkie wielkie zmiany (w życiu i biznesie) zaczynają się od wielkich postanowień. Nieudanych prób ich realizacji. Powtórek i kolejnych upadków. Dlatego życzę Ci by wnioski płynące z ankiety zasiały w tobie chęć rozwoju firmy. I pamiętaj: nawet jeśli dziś jesteś na dolnym poziomie to za trzy lata możesz być już na samej górze.

PS. Do wyników ankiety odnieśli się “Starsi Panowie Dwaj” z kanału Boring TV.

Pełną infografikę z wynikami ankiety możecie pobrać na blogu Niezłych Aparatów.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Ciekowstki:

Od komórki do złożonego organizmu, czyli życie w 6 minut Zobacz, jak nie robić zdjęć nieruchomości. Oto najbardziej koszmarne fotografie wnętrz Zobacz ruch powietrza. Potrzebujesz tylko aparatu i Photoshopa Kazou to kot bez oczu, ale z wielkim sercem Wpadka retuszera: premier Australii ma na zdjęciu dwie lewe stopy Fotograf jednym zdjęciem zdemaskował tajną misję Donalda Trumpa Zobacz, jak wyglądało życie dzieci na polskich wsiach w 1920 roku Zamarznięte jeziora widziane z drona? Nie tym razem! Trumpowie na fali krytyki po publikacji świątecznych zdjęć Twarze, które zostały stworzone przez sztuczną inteligencję Wilk, ryś i niedźwiedź "złapane" w fotopułapki podczas nocnego spaceru Start rakiety kosmicznej widziany z nietypowej perspektywy Zdjęcia, które będą naświetlane 1000 lat. Wystawa już w następnym tysiącleciu Retusz za złotówkę - czy warto korzystać z takich usług? Sony zrobiło pierwszą na świecie matrycę z wbudowanym polaryzatorem Pięciokrotna tęcza. Udało się sfotografować niezwykłe zjawisko Inżynier z Nikona wyjaśnia, dlaczego mocowanie Z jest takie duże Profesjonalny retusz już nie tylko na zdjęciach. Zobacz, jak upiększa się ludzi na filmie Fotograf w środku potężnej burzy: "Byłem przerażony" Firma Nikon projektuje własne matryce. Ma od tego grono specjalistów Nikon pracuje nad czujnikami wykrywającymi emocje podczas fotografowania Dowiedz się, co znaczy symbol przekreślonego kółka na twoim aparacie Posłuchaj fotografii - muzycy z całego świata stworzyli ścieżki dźwiękowe do zdjęć Twórcy "Stranger Things" znowu posądzeni o użycie cudzego zdjęcia